środa, 29 listopada 2023

Chabry na wietrze (#3)

W ostatnim czasie potrzebowałam odpocząć od Luca-sa i Merejki, więc wyciągnęłam z pudła Chabry - projekt łatwy i przyjemny. Przybyło prawie 3 500 xxx, w sumie mam blisko 45% haftu. Co prawda zamierzonego planu na ten rok nie wykonam, czyli nie skończę tej pracy, ale mimo wszystko jestem zadowolona, że po kilku miesiącach przerwy udało mi się choć tyle podgonić. 

Pozdrawiam :)

wtorek, 31 października 2023

Letnie popołudnie (Merejka) #5

Kolejny miesiąc - kolejna odsłona letniego kociaka od Merejki. Od kiedy trafił na krosno idzie zdecydowanie szybciej. Może uda się go do końca roku skończyć :) Szczególnie, że nadal jestem na zwolnieniu, bo leczenie się przedłuża (niestety rehabilitacja nie przyniosła spodziewanej poprawy i muszę ją powtórzyć).


Pozdrawiam serdecznie. I do kolejnego wpisu ;)

sobota, 30 września 2023

Letnie popołudnie (Merejka) #4

W końcu zaczął pojawiać się i On - piękny, dostojny rudzielec :) Oczywiście jak to w przypadku Merejki haftuje mi się znakomicie. Jeśli ktoś z Was zastanawia się jeszcze, czy warto kupić zestaw od tego producenta to powiem krótko - tak, warto. Uprzedzam tylko, że łatwo się od nich uzależnić ;)

piątek, 8 września 2023

Złoty potok (Luca-s) #3

Na wstępie chciałabym bardzo podziękować Wam za życzenia powrotu do zdrowia 💗 Po bardziej szczegółowych badaniach wyszło, że nie jest aż tak źle jak na początku się wydawało, więc jest szansa że do połowy października zakończę leczenie. Na dzień dzisiejszy powoli zaczynam chodzić już bez wsparcia kul co uznaje za swego rodzaju sukces 😉

W ostatnich czterech tygodniach dalej pracowałam zawzięcie nad moim pięknym Luca-sem i udało mi się skończyć kolejną stronę wzoru. 

Poniżej relacja z poszczególnych tygodni:





A tak się aktualnie prezentuje całość:

Przy okazji tego posta pochwalę się także moim ostatnim zakupem - z końcem sierpnia stałam się dumną właścicielką krosna firmy Arabeska (model Wilga). O zakupie tego cuda myślałam już dość długo, ale nie ukrywam trochę powstrzymywała mnie cena. Jednak gdy zobaczyłam, że Coricamo zaczęło je sprzedawać i to w miarę przyzwoitych pieniądzach postanowiłam odżałować tą kwotę no i mam ☺ Zakupiłam sztukę z tą większą ramą i od razu gdy tylko przyszło zamontowałam na nim Merejkę.

Pierwsze próby pracy już za mną, ale za wcześnie jeszcze by oceniać na ile podoba mi się ten sposób haftowania. Planuje teraz w najbliższym czasie skupić się właśnie na tym wzorze, więc myślę, że w kolejnym poście będę w stanie coś konkretniej napisać.

Pozdrawiam.

sobota, 12 sierpnia 2023

Złoty potok (Luca-s) #2 + trochę prywaty

Kolejna dłuższa przerwa... 

Czerwiec i większość lipca były dla mnie totalnym maratonem w pracy (praca + praca po pracy + praca w domu po pracy itd...). W pewnym momencie jechałam już na oparach. O haftowaniu nie było mowy, bo szczerze to nie miałam ani czasu, ani ochoty. I chyba w końcu mój organizm powiedział stop i w dość nietypowy sposób usadził mnie na tyłku - we własnej łazience na mokrych płytkach rozjechałam się jak żaba na liściu nadrywając dość poważnie mięsień w prawej łydce. Od trzech tygodni leże więc praktycznie bez ruchu z nogą w gipsie od samych palców po kolano i modlę się po cichu, by wszystko skończyło się bez większego uszczerbku dla mojego funkcjonowania w przyszłości. W następnym tygodniu mam wizytę u ortopedy, więc dopiero wtedy dowiem się jakie będą dalsze etapy leczenia i przede wszystkim ile to jeszcze potrwa. Po cichu liczę, że będzie to raczej kilka niż kilkanaście tygodni...

Przechodząc zaś do tematu haftu, to jak wynika z tytułu posta zaprezentuje postępy na Luca-sie. Jakoś tak się złożyło, że akurat jego miałam pod ręką, więc jak już byłam w stanie skupić się na czymkolwiek innym niż ból (czyli od początku sierpnia), to chwyciłam za igłę. Dziennie stawiam po 250-350 krzyżyki, bo na więcej nie pozwala mi pozycja w której haftuję. A ze względu na konieczność trzymania tej nieszczęsnej nogi cały czas prosto na podwyższeniu (inaczej ból jest nie do wytrzymania) układam się do haftu połamana niczym paragraf. 

Dobra koniec wylewania żali, czas na foto. Wybaczcie, że takie brzydkie, ale obecnie pięknej sesji fotograficznej niestety nie dam rady wykonać. 

Tak wygląda wyhaftowana 1 z 9 stron wzoru:


Teraz powinno iść trochę szybciej, bo przede mną do zrobienia spory kawałek nieba a jak na razie był to najłatwiejszy fragment.

Pozdrawiam.